Wielkie Miasto spod znaku syreny pędzi a ja razem z nim, i choć ten pęd jest wspaniały, ukierunkowany wreszcie, to w chwilach odpoczynku zastanawiam się, czy faktycznie jest mi z nim dobrze, czy da się pogodzić wszystkie elementy w taki sposób, żeby w końcu nie czuć że czegoś brakuje ?
niedziela, 21 lutego 2010
mała w wielkim mieście
Poczucie samotności pojawia się znikąd, oplata swoimi ochydnymi szponami i kiedy już pocharata cię dostatecznie znika i uświadamiasz sobie jak absolutnie było bezsensowne. Ale takie chwile zdarzają się, a ja czuję, że nie powinnam ich tak głęboko przeżywać ale nauczyć się je odrzucać. Czy jeśli ktoś sam wybiera sobie taki "los" indywidualisty ma prawo zasmucać się w takich momentach ? Podobno bycie szczerym prędzej czy później przynosi samotność i należy się z tym pogodzić. Jednak gdzie w tym wszystkim jest miejsce na miłość, przyjaźń i tęsknotę ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)