środa, 3 marca 2010

Zastanowiłam się poważnie i doszłam do wniosku, że to nie możliwe. Nie możemy mieć wszystkiego choć powinniśmy do tego dążyć. Droga samodoskonalenia i spełniania marzeń daje nam szczęście, sprawia że się spełniamy, a kiedy tak się dzieje jesteśmy tą lepszą połową samych siebie.I chociaż gdzieś tam w połowie tej drogi prawdopodobnie nastąpi moment w którym będziemy musieli odciąć którąś odnogę, nie powinno to nastąpić zbyt wcześnie, w imię czego lub kogokolwiek naszym kosztem.Kosztem marzeń bo wtedy więdniemy, stajemy się zgorzkniali i prędzej czy później zaczynamy nienawidzić powód naszej rezygnacji. Tak więc pędźmy tą drogą która daje tyle radości choć tak na prawdę donikąd nie prowadzi, która zmieni się w pewnym momencie w zupełnie inną drogę, z nowymi celami, wybojami i być może wcale na jej końcu nie czeka garnek złota i zielony skrzat, mimo to warto próbować bowiem czasami okazuje się że nie chodzi o to co spotyka nas na końcu, ale o to na co natrafiamy w podróży, to co nas zmienia i kształtuje.
...prawdopodobnie.

niedziela, 21 lutego 2010

mała w wielkim mieście

Poczucie samotności pojawia się znikąd, oplata swoimi ochydnymi szponami i kiedy już pocharata cię dostatecznie znika i uświadamiasz sobie jak absolutnie było bezsensowne. Ale takie chwile zdarzają się, a ja czuję, że nie powinnam ich tak głęboko przeżywać ale nauczyć się je odrzucać. Czy jeśli ktoś sam wybiera sobie taki "los" indywidualisty ma prawo zasmucać się w takich momentach ? Podobno bycie szczerym prędzej czy później przynosi samotność i należy się z tym pogodzić. Jednak gdzie w tym wszystkim jest miejsce na miłość, przyjaźń i tęsknotę ?
Wielkie Miasto spod znaku syreny pędzi a ja razem z nim, i choć ten pęd jest wspaniały, ukierunkowany wreszcie, to w chwilach odpoczynku zastanawiam się, czy faktycznie jest mi z nim dobrze, czy da się pogodzić wszystkie elementy w taki sposób, żeby w końcu nie czuć że czegoś brakuje ?